- wydarzenie już minęło.
Moria – samotność milczenia

Teatralny wehikuł kalibrujemy na zamierzchłe czasy biblijne – przenosimy się na urodzajne ziemie Kanaan, przyglądając się szczęściu ojca narodów Abrahamowi, któremu leciwa żona Sara na mocy bożej obietnicy powiła syna Izaaka (Ic’chaketymologicznie śmiech – tu również „powód do śmiechu” dla rodziców). Syn staje się gwarantem wielkiego i potężnego narodu.
W biblijnym przekazie 22 rozdziału Księgi Rodzaju niedługo później śmiech więźnie w gardle – Bóg żąda od Abrahama ofiary całopalnej z syna pierworodnego. Nieodległą na kartach księgi wzmiankę o śmierci Sary, niektóre przekazy tłumaczą śmiercią ze zgryzoty, kiedy od małżonka stara/młoda matka dowiaduje się o niezłomnej decyzji: zabiera Izaaka, by złożyć go w ofierze na górze Moria. Rachując biblijne lata życia Sary dowiadujemy się, że dożyła późnej starości, długo po owych dramatycznych wydarzeniach, co nie zwalnia nas od pytań o życie rodzinne po powrocie z Góry Moria. Co wiedziała? Co przeczuwała? A jeśli Bóg raz jeszcze zażąda ofiary?…